top of page

Jak być dobrym współpracownikiem

Bycie dobrym współpracownikiem nie zaczyna się od wiedzy ani doświadczenia. Zaczyna się od tego, jacy jesteśmy wobec innych ludzi w przestrzeni, która dla wielu z nas zajmuje większą część dnia niż życie prywatne. Dobry współpracownik to nie ten, który zawsze zna odpowiedź, wie wszystko czy zawsze jest miły. To raczej ktoś, przy kim nie trzeba być w ciągłej gotowości. Kto nie podnosi napięcia w miejscu pracy samą swoją obecnością.



Każdy przychodzi do pracy z czymś więcej niż rolą zawodową


Każdy z nas, poza byciem pracownikiem jest również kimś innym: mężem, żoną, córką, matką czy ojcem. W związku z tym bardzo ciężko wymagać, aby każdy zostawiał wszystkie emocje towarzyszącem tym rolom przed wejściem do biura. Przynosimy zmęczenie, stres, sprawy prywatne, lęki i ambicje. W związku z tym wzajemne zrozumienie i wyrozumiałość pozwala widzieć we współpracownikach realnych ludzi, którzy na codzień zmagają się z różnymi trudnościami. Dobry współpracownik, to osoba, która zdaje sobie sprawę z tego, że oprócz zadań zawodowych każdy z nas mierzy się z codziennymi obowiązkami i wyzwaniami. Ta świadomość sprawia, że możemy być bardziej życzliwi dla siebie nawzajem.


Obecność w rozmowie buduje relacje


Słuchanie w pracy rzadko oznacza dziś prawdziwe słuchanie. Częściej jest strategią przetrwania w rozmowie – chwilą, w której milczymy tylko po to, by za moment wejść ze swoją odpowiedzią, argumentem albo rozwiązaniem. W głowie układamy już ripostę, poprawiamy cudze zdanie, szukamy luk w czyjejś wypowiedzi albo zastanawiamy się, jak wypaść mądrze i kompetentnie. Formalnie jesteśmy w dialogu, psychologicznie – w monologu. Taki sposób „słuchania” podnosi napięcie, nawet jeśli nikt nie mówi tego wprost. Ludzie bardzo szybko wyczuwają, kiedy są traktowani jak przeszkoda do pokonania albo problem do naprawienia. Wtedy rozmowa przestaje być miejscem wymiany, a zaczyna być polem subtelnej rywalizacji: kto ma rację, kto wie lepiej, kto wyjdzie z niej silniejszy.

Bycie naprawdę obecnym w rozmowie oznacza coś zupełnie innego. To rezygnacja z poprawiania, z przyspieszania, z udowadniania swojej wartości kosztem drugiej osoby. To ciekawość zamiast oceny i gotowość, by przez chwilę nie wiedzieć.

Kiedy ktoś czuje, że jest wysłuchany bez presji, jego układ nerwowy się uspokaja. 

W zespołach, w których ludzie naprawdę się słuchają, rozmowy są krótsze, a konflikty rzadziej eskalują. Nie dlatego, że wszyscy się zgadzają, ale dlatego, że nie muszą się bronić. Obecność w rozmowie wysyła prosty sygnał: „jesteś tu bezpieczny, twoja perspektywa ma znaczenie”. To jeden z najsilniejszych czynników budujących bezpieczeństwo psychologiczne – i jednocześnie jedna z najbardziej niedocenianych umiejętności w pracy.


Granice też są elementem dobrej relacji


Bycie dobrym kolegą z pracy bardzo często mylone jest z byciem dostępnym, elastycznym i „bezproblemowym”. Z osobą, która zawsze się zgodzi, przejmie dodatkowe zadanie, zostanie dłużej albo odłoży swoje potrzeby na później. Przez chwilę takie zachowanie bywa nagradzane – atmosferą „miło się z tobą pracuje”, poczuciem bycia potrzebnym, unikaniem konfliktów. Problem w tym, że brak granic nigdy nie znika bez kosztu. On tylko odkłada napięcie na później.

Umiejętność mówienia „nie mam teraz przestrzeni”, „potrzebuję więcej czasu”, „nie zgadzam się” nie jest brakiem współpracy. Jest formą uczciwości wobec siebie i wobec zespołu. To komunikat: „biorę odpowiedzialność za swoje możliwości i swoje granice”. Kiedy granice nie są komunikowane, relacje zaczynają opierać się na domysłach, frustracji i cichych pretensjach, które z czasem wypływają w najmniej konstrukcyjny sposób.

Psychologicznie jasne granice działają uspokajająco. Dają przewidywalność. Sprawiają, że inni wiedzą, na czym stoją, i nie muszą zgadywać, czy „tak” oznacza realną zgodę, czy tylko chwilowe ulegnięcie presji. Granice postawione spokojnie, bez agresji i bez tłumaczenia się z każdej decyzji, nie odrzucają – one porządkują relację. Równie destrukcyjna jak agresja jest druga skrajność: wycofywanie się. Milczenie, unikanie rozmów, branie na siebie zbyt wiele i liczenie, że „samo się ułoży”. W takich sytuacjach napięcie nie znika, tylko narasta pod powierzchnią. Zespół zaczyna funkcjonować na niedopowiedzeniach, a relacje stają się kruche i pełne niepewności.


Małe rzeczy budują relacje


Małe rzeczy budują relacje w pracy dużo częściej niż wielkie gesty czy deklaracje. Sposób, w jaki mówimy do siebie w stresie, jak reagujemy na czyjś gorszy dzień, jak piszemy maila albo jak milczymy na spotkaniu, gdy ktoś potrzebuje chwili. To one tworzą atmosferę, w której albo łatwiej oddychać, albo trzeba być w ciągłej gotowości. Bycie dobrym współpracownikiem nie polega na byciu idealnym, zawsze dostępnym czy bezbłędnym. 

Bycie dobrym współpracownikiem polega na zwyczajnej ludzkiej uważności — na świadomości, że po drugiej stronie jest człowiek, a nie tylko rola czy funkcja. 

I często to właśnie ta uważność decyduje o tym, czy miejsce pracy staje się przestrzenią współpracy, czy tylko wspólnym pracowaniem obok siebie.

 
 
 

Komentarze


bottom of page